środa, 29 lipca 2015

"Kim jesteś bezimienny ? "

Tego dnia Zayn miał wrócić z trasy koncertowej. Byłam cała w
skowronkach poprzedniego wieczoru, ale rano ? Rano to było gorzej
niż nieporozumienie to był jakiś wielki żart. Przysięgam na wszystko,
że gdy kładłam się spać byłam ubrana a gdy wstałam czekało na mnie
kilka niespodzianek. Nie dość, że magicznym sposobem moje ciuchy
zniknęły z mojego ciała to do tego wszystkiego jakiś obcy facet leżał
w łóżku obok mnie. Szturchnęłam bruneta i wychyliłam się do przodu
by ujrzeć jego twarz. Nie reagował na moje zaczepki więc próbowałam
go wyciągnąć jeszcze innym sposobem. Musiałam się go jak najszybciej
pozbyć bo wiedziałam, że Zayn się wścieknie.
- Kotky przestań - wymamrotał zasłaniając twarz kołdrą - Przypomnij
sobie wczorajszą noc. Działo się, co ?
Co się działo ? Przecież nie zdradziłam Zayn'a. To mój mąż więc
powiedzcie mi po co miałabym to robić ? Spojrzałam ponownie na
bruneta i kopnęłam go w kostkę. Ani rusz. Z każdą minutą, sekundą
zaczęłam się poddawać i przeczuwać, że jednak Zayn i bezimienny
się spotkają. Będzie katastrofa. Gdy ujrzałam nadjeżdżający samochód
ciągnęłam go nawet za nogę aby tylko wyszedł, ale wszystko na marne.
- Właź do szafy - rozkazałam.
- Co ? - zdziwił się moim rozkazem.
- Nie słyszałeś ? Do szafy - syknęłam.
Brunet się ociągał, ale spełnił moją prośbę. W tym czasie
zbiegłam na dół i natychmiast rzuciłam się na Zayn'a
oplatając jego szyję rękami. Musnął delikatnie moje usta i
odstawił torbę na bok. Oboje usłyszeliśmy hałas dobiegający
z góry więc oboje na nią spojrzeliśmy. Gdy tylko nasze spojrzenia
znów się spotkały ponowiliśmy pocałunek.
- Dam torbę do szafy najpierw ją opróżniając i zaraz
wrócę, dobrze ?
Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową na znak "tak".
Natychmiast sobie przypomniałam, że bezimienny jest
w szafie, ogarnęła mnie panika. Pobiegłam szybko na górę
wyprzedzając Zayn'a i stając przed drzwiami w takiej pozie
by nie mógł dostać się do środka.
- Co ty robisz ? Daj mi przejść - uśmiechnął się - Nie
wygłupiaj się.
- Chodź na dół po co masz tam wchodzić ? - wymamrotałam.
- Na dół ? - zdziwił się.
- Chcesz na dół świetny pomysł - pociągnęłam go za rękę i
pociągnęłam w stron schodów.
Momentalnie drzwi od naszej sypialni otworzyły się i
oboje ujrzeliśmy w drzwiach bezimiennego. Mulat skierował
wzrok na mnie a ja natychmiast puściłam jego dłoń odsuwając
się w stronę bruneta. Stałam więc po środku nich.
- Kim ty jesteś ? - spytał bardzo zdziwiony Zayn.
- Twoja żona Cię zdradziła. Byłeś dla niej zwykłą
marionetką - wymamrotał brunet.
- Nie kłam ! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Ja mam nie kłamać ? Wiesz co ty wczoraj ze mną
robiłaś ? Odmawiałem ci seksu, ale ty jakoś nie mogłaś
odpuścić, prawda ? Przyznaj się końcu, że go zdradziłaś i
będzie po sprawie - ocknął się brunet i kłamał jak z nut.
Zayn spojrzał na mnie groźnym wzrokiem, jego oczy aż
płonęły ze złości. Przestraszyłam się, ale stałam twardo na
miejscu.
- Zayn ja...
- Daruj sobie. Chciałaś mnie wykorzystać a potem zdradzać
na prawo i lewo ? Wydało się trudno skoro aż tak bardzo cię
nie obchodzę to może kolegą się zainteresujesz, Może znajdziecie
wspólny język - oburzył się i zamknął w pokoju.
- Co ty narobiłeś ? - szeptałam do bruneta.
- Papa słoneczko. Miłego życia - pomachał mi i zszedł na dół.
Gdy tylko brunet opuścił nasz dom pobiegłam na górę do
Zayn'a aby mu to wszystko wytłumaczyć. Nacisnęłam klamkę,
ale drzwi się nie otwierały, ciągnęłam ją, pchałam drzwi, ale to
na marne. Wiedziałam, że Zayn w to uwierzył i teraz będę miała
istne piekło. Chciałam wiedzieć co u niego, ale nawet gdy krzyczałam
jego imię i kazałam mu otworzyć drzwi żaden dźwięk nie wydobywał
się z pokoju. Jakby leżał tam jakiś trup. Po 20 minutach dobijania się
odpuściłam i stwierdziłam, że w końcu będzie musiał kiedyś z tam tond
wyjść. Gdy tylko odeszłam od drzwi usłyszałam z dołu, że się otworzyły
a Zayn zaraz zejdzie na dół, ale nie zamienimy ze sobą słowa, to było
więcej niż pewne.
- Przemyślałem to wszystko - zaczął spokojnie jednak z lekką
odrazą do mnie. Przynajmniej ja tak to odebrałam - weźmy rozwód.
- Co ? - momentalnie załamał mi się głos - Jak to ? Przecież ja nic...
- Daruj sobie, proszę - odszedł ode mnie i skierował się w stronę kuchni.
Usiadłam na kanapie i łzy same zaczęły wypływać mi z oczu. Dlaczego
on chce rozwodu skoro ja nic nie zrobiłam ? To było moje najczęstsze
pytanie, które zadawałam do siebie. A co w tym najgorsze ? To, że jestem
w ciąży. Podeszłam do Mulata ocierając łzy i nie mogłam wydobyć z siebie
ani jednego słowa, ale wiedziałam, że muszę mu to powiedzieć nawet jeśli
nie zareaguje tak jakbym chciała.
- Z...Zayn...
- Słucham ? Co masz mi jeszcze do powiedzenia ?
A może Twój kochanek chce mi coś powiedzieć ?
Niszczcie mi życie oboje nie powstrzymuje was, serce
też możecie mi złamać oboje. Chociaż już to
zrobiliście - powiedział i spoglądał cały czas na mnie.
- Jestem...Jestem w ciąży - wydukałam.
- To kto jest ojcem ? Bo chyba nie ja - warknął i
poszedł na górę znów zamykając się w pokoju.
- Jesteś tchórzem !
- Wole być tchórzem niż ździrą !

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pierwsza historia. Wolicie by to było opowiadanie czy Imagin ? Napszcie
w komentarzu czy pisać więcej. To opowiadanie my napisałyśmy więc liczę
na komentarz.

1 komentarz:

  1. Bardzo fajnie się zaczyna na prawdę. Jestem ciekawa co będzie dalej i czy ona go jakoś teraz przekona czy później. Fajny styl pisania. Zapraszam do mnie :zayn-bad-boy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń